Co do nowych nazw ocen, to 8 ociera się o wybitność?. Raczej brzmi zbyt wybitnie jak na tą gwiazdkę. Bardzo dobry w tym wypadku bardziej mi pasuje. Nie widzę też znacznej różnicy między wybitny, a arcydzieło.
To do poprawienia wszystko, szczerze mówiąc te nazwy to po prostu moja próba ustalenia skali - wiele osób nie bardzo wie co oznacza 5 a co 7 i takie podpowiedzi mogą pomóc w sensownej ocenie.
6 - powyżej przeciętnej, 7 - dobry, 8 - bardzo dobry, 9 - świetny/znakomity/fenomenalny, 10 - arcydzieło; choć dla mnie 9 i 10 to są arcydzieła plus filmy, które są ważne z innych niż artystyczne względów.
Oceny od 1 do 5 mi pasują. Noty od 6 wzwyż widzę tak: 6 - niezły, 7 - dobry, 8 - bardzo dobry, 9 - rewelacja, 10 - wybitny lub arcydzieło (edit.: też wolę "wybitny", jakby co). Oczywiście to tylko propozycja. :)
Pod tym się podpiszę, oprócz 10. "Wybitny" mi w sumie pasuje bardziej, ale może się znajdzie jeszcze jakieś lepsze słowo, które uwzględniłoby to, o czym pisze Lamijka.
To jeszcze może zdefiniujcie słowo "dobry", "przeciętny" czy "bardzo dobry", bo to raczej też nie jest oczywiste. A co do definiowania liczb, to bez jaj, wiem że przez parę lat nie było matematyki na maturze, ale to chyba nie powód, żeby nie potrafić skumać, że 10 to film lepszy niż 9, 9 lepszy niż 8 itd. Ja bym nic nie podpowiadał, jak ktoś nie ogarnia systemu dziesiętnego, to wolałbym jego ocen nie oglądać :)
@lamijka No to wystarczyłoby napisać: oceń w skali od 1 (najgorszy) do 10 (najlepszy). I to w zupełności wystarcza średnio rozgarniętemu człowiekowi :)
Nie chodzi o to że ludzie nie kumają że 10 to więcej niż 9, ale o użyteczność. Jak w serwisie człowiek musi pomyśleć to już jest źle (odsyłam do Steve'a Kruga: Don't make me think).
Podpisy mają ułatwić szybko podjąć decyzję. Ludzie przyzwyczajeni są do opisywania rzeczywistości słowami, a nie liczbami. Ocenę "dobry" łatwiej wydać niż 6/10 czy 7/10. A chcemy, żeby ludzie oceniali jak najwięcej i jak najsensowniej, bo wtedy też algorytm rekomendacji działa dla wszystkich lepiej.
Też byłam przeciwko podpowiedziom, ale po namyśle przyznaję rację Michukowi. Pamiętam, że dopóki nie opracowałam własnej skali, też byłam zagubiona. Filmaster ma ludziom ułatwiać życie, a nie utrudniać. Każdy z nas i tak będzie oceniał podług własnej skali i gustu, ale punkty odniesienia nie zaszkodzą.
7 jest kluczowe, bo dla mnie oddziela filmy dobre od złych. ja zawsze mówię, że to siódemka, czyli porządny film, najczęściej rzemiosło, coś co można obejrzeć ale nie należy oczekiwać niczego olśniewającego. Dlatego dobry dla 7 to moim zdaniem dobre):-p) określenie, a 6 to właśnie trochę więcej niżprzeciętny, poniżej pewnego satysfakcjonującego poziomu, "czegoś zabrakło" po prostu. dlatego 6- średni, 5- przeciętny.
Nie używałbym terminu arcydzieło, bo to trochę wymusza ocenianie. Dlatego 8,9,10 - bardzo dobry, świetny/znakomity, wybitny.
Dziewczyny zaproponowały sensowne nazewnictwo. Nie wiem naprawdę, czy trzeba rozwijać określenia typu dobry, przeciętny etc., bo są słowniki, które definiują te określenia:P
@michuk@ayya Fajnie że się ayya odezwała, bo właśnie miałem napisać, że nic z tego ujednolicania i tak nie wyjdzie. Bo np, ayya mówi mi "Idź na to, warto, fajny film." Film mi się nawet całkiem podoba (tak na 6-7), po czym widzę u ayyi 5 i dębieję, bo u mnie 5 to tyle co "da się obejrzeć bez bólu, ale w sumie po co". A ayya mi mówi, że u niej 5 to właśnie film dobry. I co teraz, ayaa, pozmieniasz swoje wszystkie oceny? :) (btw chodziło o film Biały, biały świat :))
Mnie nie przekonacie. Uważam, że jeśli ktoś nie potrafi sobie przyporządkować ocen do skali 1 - 10 (czyli, ile to dla niego jest mniej więcej "dobry", a ile "średni") to znaczy, że jest półdebilem.
akurat 5-5.5 znaczy u mnie solidny, przeciętny film (raczej nie żałuję, że widziałam), 6-6.5 to dobre filmy i 7 czy 8 rozważam w kategoriach list rocznych. generalnie i tak na filmasterze zawyżam oceny:)
Mnie tam to oczywiście jakoś specjalnie nie przeszkadza, niech sobie będą opisy. Widzę nawet pewną zaletę, bo w obecnym systemie - który notabene wcale nie jest systemem wyboru między "cyferkami", tylko między ich graficznymi reprezentacjami w formie gwiazdek - ciężko dojrzeć ile malutkich gwiazdek się zaznaczyło i tak będzie łatwiej (choć jeszcze łatwiej byłoby mi jakby się wyświetlały "cyferki"). Trochę dziwnie będę się co prawda czuł oceniając bardzo dobry film na 8 i czytając, że "ociera się o wybitność" (u mnie o nic się nie ociera), albo jakąś kiepściznę na 4 i czytając, że jest "poniżej średniej" (już 5 jest poniżej średniej, sugeruję przeprowadzić operację dodania 1 do 10 i podzielenia przez 2 w celu weryfikacji ;)), ale co tam, niech będzie. Tak tylko sobie myślę, że skoro graficzna reprezentacja "cyferek" jest w tej chwili dla ludzi za trudna, to za jakiś czas i słowna reprezentacja "cyferek" okaże się za trudna. Zdajesz sobie oczywiście z tego sprawę @lapsus ? (pytam jak matematyk polonistę :)) I wtedy zamiast słownych reprezentacji dostaniemy jakieś uśmiechnięte skowronki i zasępione żuczki. Cóż, ciekawe czasy przed nami :)
Z żuczkami byłoby fajniej niż z gwiazdkami. :> Był taki film "Idiokracja", o przyszłosci w której wszystkie napisy zastąpiły ikonki (oczywiście nie tylko o tym).
Lamijka, było też kilka (zapewne imię ich legion) książek, gdzie litery zostały zastąpione ideogramami np. w "Diamentowym wieku" Stephensona. Zamiast żuczków wolałbym uśmiechnięte słoneczka i smutne, co się za chmurkę schowały ;) Doktorze, czy ty aby nie przesadzasz? Zachowanie skali 1-10 jest i tak chyba trochę wbrew internetowym trendom, teraz to tylko lubię, albo nie lubię.
@inherancil, nie czytałam jeszcze, podchodzę do tego Stephensona jak pies do jeża (boję się, że nie ogarnę). Nawet bez 'nie lubię', dominuje obecnie tylko 'lubię'.
Jakiś czas temu pojawił się trend na szerszy wachlarz reakcji. Masz takie coś np. na Huffington Post: http://bit.ly/t1idNn czy serwisach Agory: http://bit.ly/sNsrO6. Ale nie wiem, jak to się przyjęło.
Tak w temacie obrazkowania - nie pamiętam na 100%, czy przypadkiem w pierwszej wersji te agorowe nie miały emotikonek dołączonych.
@jarou Można też w takim wypadku powiedzieć o rozszerzeniu skali na Lubimyczytać z 1-5, na 1-10, co mnie skutecznie zniechęciło do tego portalu (znowu zmienianie ocen, bo system zrobił to nieodpowiednio). Co nie zmienia mojego zdania, że internet zmierza ku uproszczeniom.
@lamijka Skoro mnie się zdaje, że te książki ogarnąłem, to chyba nie są aż tak trudne, a już na pewno nie "Zodiac". Polecam czytać Stephensona od "Diamentowego wieku", to chyba jego przełomowa powieść, wcześniejsze są słabsze literacko.
@inheracil, mnie czasem dopada taka wielka nieśmiałość wobec niektórych autorów ;-); do Stephensona dopadła mnie jak zobaczyłam wielgachny Cryptonomicon.
@inheracil no ale ja właśnie nie lubię :) A poza tym skala 1-10 i tak zostanie zachowana, tylko "cyferki" dostaną nowe nazwy, 7 się teraz nie będzie nazywać "siedem" tylko "bardzo dobry", 8 nie "osiem" tylko "ocierający się o wybitność" itd
@doktor_pueblo Widzę, że nie dopuszczasz myśli, że nie wszyscy ludzie widzą rzeczywistość przez pryzmat cyferek? Jak to dobrze, że matematycy nie rządzą światem. ;P
@nevamarja Od matematyki i tak nie uciekniesz. A jeśli uważasz inaczej, to powiedz mi proszę ile wynosi średnia z dwóch ocen: "bardzo dobry" i "ocierający się o wybitność"? :)
Musiałam najpierw zajrzeć na stronę pierwszego lepszego filmu, bo "bardzo dobry" i "ocierający się o wybitność" nijak nie pasują mi do 7 i 8. (O ile nie jest to podchwytliwe pytanie) wyszło mi 7,5, ale przecież nie ma takiej oceny.
Nie no, przecież nie chcesz matematyki i tych brzydkich koślawych znaczków, więc się nie wspomagaj. Średnia z "bardzo dobry" i "ocierający się o wybitność", to chyba "tak bardzo dobry, że niemal ocierający się o wybitność". Czy jakoś tak ;)
Czy ja twierdziłam, że nie lubię cyferek? ;) Zdecydowanie wolę cyferki (chociaż w tej konkretnej chwili akurat ich nie lubię, bo użytkownik zgłosił ponad 30 identycznych plakatów i ręka mnie rozbolała od ich odrzucania) od mało czytelnych gwiazdek. Po prostu znam mnóstwo osób, które wolą opis słowny. Dajmy im szansę wkręcić się w Filmastera. Oraz w wersji słownej ta średnia to chyba "bardzo ocierający się". ;)
Ale "bardzo ocierający się o wybitność" to by chyba musiało być coś lepszego niż "ocierający się o wybitność", więc coś nie gra. Chyba prędzej "nieśmiało ocierający się o wybitność" ;)
A ja się zaczęłam po komentarzach doktora zastanawiać, jak to wpłynie na nas i nasze ocenianie, jak będziemy widzieć skalę nie pasującą do naszych prywatnych opisowych ocen.
Poza tym, taka skala jak zaproponowana wymaga od widza nieco obiektywności, zdystansowania się od 'podoba się', bo film jest 'dobry', 'b. dobry', 'słaby', a nie 'podoba mi się bardzo, 'podoba mi się trochę'. Chociaż może wiele osób nie widzi różnicy między tymi ocenami.
Na obiektywizm to bym raczej nie liczyła. Ja na przykład mam tendencję do myślenia typu: 7 = moim zdaniem dobry, 8 = jak dla mnie bardzo dobry. Filmowi, na którym się nudziłam, nie dam więcej niż 6, choćby był nie wiem jak wybitny. Life is brutal, mam więc o wiele mniej wysublimowany gust niż być chciała. :( No ale trudno, będę się musiała nauczyć jakoś z tym żyć. :) Prawdą jest, że etykietki przy ocenach dadzą ludziom jakiś punkt odniesienia, zwłaszcza tym (często zagubionym) początkującym.
@lamijka: Bardzo trafne uwagi. Warstwa słowna ma duży wpływ na ocenianie. Prowadzi się poważne badania na temat tego, jak ludzie szeregują różne określenia. Nawet wyżej pojawił się przykład rozbieżności: dla mnie przy ocenianiu średni==przeciętny a dla Dramatikera średni>przeciętny.
Jednym z wyjść pozwalających na zmniejszenie wpływu słów przy jednoczesnym zapewnieniu podpowiedzi co do traktowania skali, jest zdefiniowanie tylko skrajnych wartości - np. od "1 - zupełnie mi się nie podoba" do "7 - bardzo mi się podoba" przez 5 nienazwanych punktów.
A dlaczego warto zamieszczać podpowiedź co do traktowania skali? Bo średnio rzecz biorąc ludzie inaczej traktują skalę -5:5 niż 0:10. W pierwszej jako neutralne traktowane jest 0, w drugiej wychodzi różnie, czasem zależnie od pytania. Najlepszy przykład stanowią nasze dyskusje na Filmasterze i to, jaką ocenę przyznajemy filmom "poprawnym", które "można obejrzeć ale bez rewelacji"). Zwróciłam też uwagę, że niektórzy początkujący Filmasterzy mają tendencję do stawiania dużej liczby ocen maksymalnych - domyślam się, że traktują 10 jako punkt wyjścia i dopiero filmom, które im się nie podobają obniżają ocenę. Czasem jest odwrotnie: 1 jest traktowane jako neutralne a wyższe oceny pojawiają się dopiero gdy jesteśmy "bardziej na tak". Pewnie w przypadku filmów to ostatnie podejście pojawia się rzadko, bo już wszyscy przyzwyczajeni jesteśmy do czytania recenzji "z gwiazdkami", w których 1 jest kiepską oceną.
Druga podniesiona przez Lamijkę kwestia też jest, w moim odczuciu, istotna. Skala sugerująca ocenę niezależną od naszych odczuć może zaburzyć sens Filmastera, który ma podpowiadać NAM filmy, które NAM się spodobają. Na pewno wielu z nas zna filmy, które uważa za dobre, ale których obejrzenie przyniosło nam negatywne odczucia (np. wstręt, strach, przygnębienie) i nie mamy ochoty oglądać podobnych dzieł.
Wow, jaka dyskusja. Pozostaje się cieszyć, że nie mamy tu skali 0-100 jak w pewnym konkurencyjnym serwisie, bo by były trupy w walce o to czy "kiepski" to 42 czy 37 :P
Badania wskazują, że skala dziesięciopunktowa to już maksimum, czym zwykły człowiek jest w stanie operować przy ocenianiu. Lepiej czujemy się przy mniejszej liczbie opcji (5-7). Skala 1-100 jest zazwyczaj traktowana jak skala 1-10 (tzn. dominują oceny 10, 20, 30 itd. a jeśli są też 52, 38 i 41 to ludzie nie nie przykładają dużej wagi do cyfry jedności).
Nie wiem co to za badania, ale dla mnie skala dziesięciostopniowa jest zdecydowanie za wąska i standardowo oceniam w skali 0-100 co pięć. Na filmasterze jestem oczywiście zmuszony do zaokrąglania połówek, co mnie lekko ogranicza, ale nie jest to jakoś szczególnie denerwujące. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia do oceniania numerkowego. Jak po raz pierwszy zarejestrowałem się sporo lat temu na filmwebie, to pierwsze co zrobiłem to wystawiłem parę jedynek i dziesiątek, dopiero później przyzwyczaiłem się do całej skali, a kiedy odkryłem critickera, zrozumiałem że skala 1-10 to nie maksimum, ale minimum przy którym czuje się w miarę swobodnie. W tej chwili trafiając na jakąś stronę ze skalą 1-5 automatycznie ją skreślam, bo nie widzę sensu takiego oceniania (niezależnie czy są to filmy, muzyka czy cokolwiek innego). A stosowanie skali znacznie większych jak np. stustopniowa też ma swój sens. Z tym że raczej nie jest to na zasadzie, że ktoś obejrzał film i od razu jest na 100% przekonany że jest to film na 67 a nie 68. Ma to bardziej funkcję sortującą i po ocenieniu wpierw w skali 10, 20 czy 25-stopniowej porównuje się filmy o tej samej ocenie i wprowadza 1-2 stopniowe korekcje w przypadku filmów, które lubi się minimalnie bardziej/mniej. Choć nie wykluczam, że w przypadku długiego stosowania takiej skali, po tysiącu lub więcej tak ocenianych tytułów może to się stać rutynową czynnością i niektórzy faktycznie mogą być w stanie z miejsca jednoznacznie wskazać odpowiednią i jasną dla nich ocenę.
Wiadomo, że nigdy nie jest tak, że wszyscy pasują do jednego schematu. :) Zawsze są osoby zajmujące "ogony statystyczne". Jak sam piszesz, zastosowanie skali 100 punktowej pozwala na zaawansowane sortowanie ocen osobom, którym na tym zależy. I raczej wymaga spojrzenia całościowego - w naszym przypadku na listę już wstępnie ocenionych filmów - i wprowadzenia odpowiednich korekt.
Badania dotyczyły rzetelności badań polegających na analizie ankiet/kwestionariuszy, czyli raczej sytuacji podobnej do tej, w której nowy Filmaster siada i zaczyna oceniać podsuwane mu przez system filmy jeden po drugim. Czasem pewnie zreflektuje się i pomyśli, żeby do któregoś wrócić i skorygować ocenę, ale jednak rzadko przykłada aż tyle wagi i ma aż takie zdolności analityczne, żeby rzetelnie uporządkować oceny korzystając aż ze 100 punktów. Na ocenę filmów składa się tyle drobnych zmiennych (łącznie z naszym nastrojem), że trudno je dokładnie zważyć i zsumować.
Warto moim zdaniem pamiętać, do czego przede wszystkim służą nasze oceny - do obliczenia na ich podstawie naszych i cudzych przewidywanych ocen nieoglądanych jeszcze filmów. Przypuszczalnie zastąpienie skali 1-10 skalą 1-100 nie zwiększyłoby rzetelności tego algorytmu, nawet jeśli konkretny Filmaster stworzyłby bardzo dokładny ranking osobisty. Po prostu dlatego, że inni z różnych powodów zrobiliby to mniej dokładnie.
Wprowadźmy skalę od 1-100, a @michuk będzie musiał sobie wymyślić nowy startup. 100 możliwych ocen to dla przeciętnego użytkownika o 90 problemów więcej niż ma obecnie. ;)
Nie twierdzę, że należy tutaj zmienić skalę, bo takie decyzje niekoniecznie muszą zadziałać na korzyść strony, która od zawsze opierała się na 1-10. Czy poprawiłoby to algorytm? Pewnie w najwyżej minimalnym stopniu. Dla mnie oceny to przede wszystkim sposób na uporządkowanie wszystkich oglądanych przeze mnie filmów, bo przy ponad 2000 pozycji czasem można się pogubić, ale rozumiem że większości takie szczegółowe ocenianie nie jest do niczego potrzebne. Nie oczekuję, że filmaster stanie się nagle drugim critickerem, bo używam obydwu jednocześnie, choć do odrobinę odmiennych celów, a nowy filmaster pasuje mi taki jaki jest.
@edkrak Jeżeli korzystasz ze skali "stustopniowej co pięć" to korzystasz po prostu ze skali 20-stopniowej. Ten sam efekt uzyskalibyśmy wprowadzając możliwość dawania połówek. Przyznam, że dla mnie to byłby idealny system, bo na swoje potrzeby oceniam właśnie z połówkami. Podobnie jak @lamijka i @aiczka uważam, że umieszczanie podpowiedzi wcale niekoniecznie jest "neutralnym" dodatkiem, bo może wpływać na sposób oceniania. Dlatego dyskusja o ewentualnych etykietkach ma sens. Ze swojej strony dodam jednak tylko, że ja w unifikację nie wierzę, a sprawniejszy system rekomendacji nieszczególnie mnie kręci, bo zdecydowanie bardziej niż temu systemowi ufam opiniom tych paru, parunastu osób, których gust w miarę znam (nie bij, michuk!).
hmmm.. może nie strasznie długo jestem użytkownikiem filmastera ale też się wypowiem... dla mnie skala 1-10 bez żadnych podpowiedzi (interpretacji) jest idealna. myślę, ze jak wielu z nas, przyjąłem sobie pewne kryteria i... dobrze mi z tym. nie chcę tego specjalnie uzasadniać i się rozwodzić nad alternatywami ale pewnie jeśli pozostanie(my) przy podpowiedziach (np. to "nieszczęsne": ociera się o wybitność) pewnie zweryfikuję kilka ocen by nie wprowadzać innych w błąd po prostu...
Myślę, że niedługi użytkownik filmastera wyżej ma rację. Być może podpowiedzi pomogłyby w szybszym podjęciu decyzji, ale w zależności od ich przypisania do cyfr, ta pomoc byłaby różna. Kto w ogóle powiedział, że szybkie podejmowanie decyzji jest dobre? Rozumiem intencje wprowadzenia tej dodatkowej skali, ale wg mnie to nie jest konieczne.
@feniks Może poczekaj z tym weryfikowanie ocen do czasu, aż się @michuk wypowie, czy etykietki pozostaną w obecnej formie, czy jednak będą jakieś korekty. Moim zdaniem za dużą wagę przykładacie do tego, co pomyślą inni. A niech sobie myślą, co chcą. ;)
jeśli mogę coś rzec, to powiem, że jestem bardzo przeciwna ocenie słownej. bardzo się ucieszyłam, że tu jest inaczej niż na filmwebie. jeśli ktoś ma coś do powiedzenia o filmie więcej to napisze to w przejrzystym dziale ocen/recenzji pod każdym filmem...
@Katja Napisałaś, że jesteś bardzo przeciwna ocenie słownej, a następnie, że popierasz wypowiedź lapsusa, który uważa, że oceny słowne to dobry pomysł. Czyli jesteś za a nawet przeciw? ;)
Przepraszam raz jeszcze! Coś mi się poprzestawiało w mym umyśle w zderzeniu z Androidem. Chodziło mi o wypowiedź @feniksa. Pisanie przez htc jest trudne...
A może: 1-nigdy więcej, 2-dno, 3-odrywa się od dna, 4-nadal się odrywa ale jeszcze tonie ,5-było minęło, 6-tylko jeśli się nudzi, 7-nieźle, 8-naprawdę dobry film niebanalnie podchodzący do tematu i warty obejrzenia, 9- niemalże idealny, 10- oh!(nie potrzeba słów)
OK przeanalizowałem Wasze propozycje i wyszło mi coś takiego:
1: disaster / dno 2: very bad / bardzo słaby 3: poor / kiepski 4: below average / poniżej średniej 5: average /przeciętny 6: above average / niezły 7: good / dobry 8: very good / bardzo dobry 9: exceptional / rewelacyjny 10: masterpiece / wybitny
kiepski zmieniłbym na słaby, dno na np. zero - unikałbym kolokwializmów. trochę dziwi mnie, że tak ciężko z tymi słownymi ocenami, bo przecież nikt nimi się sugerować nie musi. Rozumiem, że skoro ktoś wprowadza takie zmiany, to ma w tym cel. Burza w szklance wody w sumie. Mnie ta skala pasuje.
@lamijka tu mnie zaskoczyłaś - nigdy nie miałem tego skojarzenia
Podpowiedzi będą - tej decyzji nie zmienimy. Teraz wspólnie decydujemy o konkretnych słowach. Czyli "słaby" zamiast "kiepski" rozumiem?
@lapsus A co zamiast dna? Mi się dno podoba. Chodzi o to, żeby te nazwy współgrały z tym jak się mówi o filmach. Często się słyszy "kompletne dno" albo "niezły" czy "słaby" właśnie. "Zero" nikt nie powie o filmie.
Ja rozumiem, że zależy Wam na tych słownych etykietach, w sumie wszędzie one są, więc są potrzebne. "Zero" rzuciłem tak na przykład, ale jak Ci zależy na "dnie" to ja nie mam nic naprzeciwko. Ewentualnie możesz rozważyć "beznadziejny".
Ale to jest tak, że te opisowe oceny teraz tylko podpowiadają oceniającym co mają rozumieć przez konkretną cyferkę, ale też mówią oglądającym cudze oceny, co NIBY ci oceniający sądzą na temat filmu. A przecież to bzdura. Ja nie sądzę o wielu filmach, które oceniłam na 10 (bo są dla mnie ważne), że są wybitne, a wielu wybitnych nie oceniłam na 10, bo ich nie lubię aż tak bardzo. Oceny są subiektywne, skala jest obiektywna.
Może to też kwestia tego, że od początku istnienia filmastera nie było skali. Np. ja nie mam problemu ze skalą na Biblionetce, pewnie dlatego, że jak przyszłam do serwisu, to ona już była i nie ma w niej nic 'wybitnego', najwyższa ocena jest 'rewelacyjna!'.
A ja MAM ze skalą biblionetkową problem. Szczególnie określenia najwyższych ocen w ogóle mi w niej nie pasują i źle się czuję, używając ich. Myślę, że konsultacje, jakie tu przeprowadza Michuk pozwolą uniknąć przynajmniej części zgrzytów (jak widać na przykładzie wyboru słowa określającego najsłabszą ocenę).
Nie, własnych skal raczej nie będzie. Za dużo roboty - za mały zysk. Ogólnie - każdy może oceniać i tak wg swojej skali a rekomendacje będą działać dobrze, bo się dostosowują do innych skal automatycznie (byle sensownie oceniać).
Chyba zostaną już te opisy co są teraz - mam wrażenie, że to sensowny kompromis.
Też mi nie pasują te określenia, bo przez wiele lat już sobie opracowałam własny system oceniania. Ale i tak najbardziej irytuje mnie brak cyferki - czasami muszę liczyć powtórnie te gwiazdki i się upewniać, że wybrałam ich właściwą liczbę.
umbrin
opublikował(a) wpis
Co do nowych nazw ocen, to 8 ociera się o wybitność?. Raczej brzmi zbyt wybitnie jak na tą gwiazdkę. Bardzo dobry w tym wypadku bardziej mi pasuje. Nie widzę też znacznej różnicy między wybitny, a arcydzieło.
michuk
To do poprawienia wszystko, szczerze mówiąc te nazwy to po prostu moja próba ustalenia skali - wiele osób nie bardzo wie co oznacza 5 a co 7 i takie podpowiedzi mogą pomóc w sensownej ocenie.
Co proponujecie więc w zamian?
lamijka
6 - powyżej przeciętnej, 7 - dobry, 8 - bardzo dobry, 9 - świetny/znakomity/fenomenalny, 10 - arcydzieło; choć dla mnie 9 i 10 to są arcydzieła plus filmy, które są ważne z innych niż artystyczne względów.
nevamarja
Oceny od 1 do 5 mi pasują. Noty od 6 wzwyż widzę tak: 6 - niezły, 7 - dobry, 8 - bardzo dobry, 9 - rewelacja, 10 - wybitny lub arcydzieło (edit.: też wolę "wybitny", jakby co). Oczywiście to tylko propozycja. :)
inheracil
7 to dla mnie bardziej dobry niż bardzo dobry.
jarou
Pod tym się podpiszę, oprócz 10. "Wybitny" mi w sumie pasuje bardziej, ale może się znajdzie jeszcze jakieś lepsze słowo, które uwzględniłoby to, o czym pisze Lamijka.
umbrin
Popieram te nazwy zaproponowane przez nevamarja .
nevamarja
Propozycje Lamijki też fajne. Widzę, że wszyscy się zgadzamy co do tego, że "dobry" to 7, a nie 6.
doktor_pueblo
To jeszcze może zdefiniujcie słowo "dobry", "przeciętny" czy "bardzo dobry", bo to raczej też nie jest oczywiste. A co do definiowania liczb, to bez jaj, wiem że przez parę lat nie było matematyki na maturze, ale to chyba nie powód, żeby nie potrafić skumać, że 10 to film lepszy niż 9, 9 lepszy niż 8 itd. Ja bym nic nie podpowiadał, jak ktoś nie ogarnia systemu dziesiętnego, to wolałbym jego ocen nie oglądać :)
lamijka
Wiesz, ja się spotkałam po zadaniu tego typu pytania z wątpliwościami w rodzaju: a 1 to najlepiej czy najgorzej?
doktor_pueblo
@lamijka No to wystarczyłoby napisać: oceń w skali od 1 (najgorszy) do 10 (najlepszy). I to w zupełności wystarcza średnio rozgarniętemu człowiekowi :)
michuk
@doktor_pueblo
Nie chodzi o to że ludzie nie kumają że 10 to więcej niż 9, ale o użyteczność. Jak w serwisie człowiek musi pomyśleć to już jest źle (odsyłam do Steve'a Kruga: Don't make me think).
Podpisy mają ułatwić szybko podjąć decyzję. Ludzie przyzwyczajeni są do opisywania rzeczywistości słowami, a nie liczbami. Ocenę "dobry" łatwiej wydać niż 6/10 czy 7/10. A chcemy, żeby ludzie oceniali jak najwięcej i jak najsensowniej, bo wtedy też algorytm rekomendacji działa dla wszystkich lepiej.
nevamarja
Też byłam przeciwko podpowiedziom, ale po namyśle przyznaję rację Michukowi. Pamiętam, że dopóki nie opracowałam własnej skali, też byłam zagubiona. Filmaster ma ludziom ułatwiać życie, a nie utrudniać. Każdy z nas i tak będzie oceniał podług własnej skali i gustu, ale punkty odniesienia nie zaszkodzą.
Dramatiker
7 jest kluczowe, bo dla mnie oddziela filmy dobre od złych. ja zawsze mówię, że to siódemka, czyli porządny film, najczęściej rzemiosło, coś co można obejrzeć ale nie należy oczekiwać niczego olśniewającego. Dlatego dobry dla 7 to moim zdaniem dobre):-p) określenie, a 6 to właśnie trochę więcej niżprzeciętny, poniżej pewnego satysfakcjonującego poziomu, "czegoś zabrakło" po prostu. dlatego 6- średni, 5- przeciętny.
Nie używałbym terminu arcydzieło, bo to trochę wymusza ocenianie. Dlatego 8,9,10 - bardzo dobry, świetny/znakomity, wybitny.
Aika
Dla mnie określenia "średni" i "przeciętny" są zbyt bliskoznaczne.
nevamarja
@lamijka zaproponowała 6 = "powyżej przeciętnej" i to by chyba pasowało najlepiej.
Aika
Zgadzam się. Dla mnie to "przeciętny +", "taki ok", "nawet fajny", "można obejrzeć i dobrze się bawić".
lamijka
Ja bym z tą zabawą to nie przesadzała... ;-)
ayya
Dziewczyny zaproponowały sensowne nazewnictwo. Nie wiem naprawdę, czy trzeba rozwijać określenia typu dobry, przeciętny etc., bo są słowniki, które definiują te określenia:P
doktor_pueblo
@michuk @ayya
Fajnie że się ayya odezwała, bo właśnie miałem napisać, że nic z tego ujednolicania i tak nie wyjdzie. Bo np, ayya mówi mi "Idź na to, warto, fajny film." Film mi się nawet całkiem podoba (tak na 6-7), po czym widzę u ayyi 5 i dębieję, bo u mnie 5 to tyle co "da się obejrzeć bez bólu, ale w sumie po co". A ayya mi mówi, że u niej 5 to właśnie film dobry. I co teraz, ayaa, pozmieniasz swoje wszystkie oceny? :) (btw chodziło o film Biały, biały świat :))
doktor_pueblo
Mnie nie przekonacie. Uważam, że jeśli ktoś nie potrafi sobie przyporządkować ocen do skali 1 - 10 (czyli, ile to dla niego jest mniej więcej "dobry", a ile "średni") to znaczy, że jest półdebilem.
ayya
akurat 5-5.5 znaczy u mnie solidny, przeciętny film (raczej nie żałuję, że widziałam), 6-6.5 to dobre filmy i 7 czy 8 rozważam w kategoriach list rocznych. generalnie i tak na filmasterze zawyżam oceny:)
lapsus
Ja sie zgadzam, że moga być te oceny opisowe, komuś to może pomóc, jak mu cyferki nie wystarczają - dobry pomysł
doktor_pueblo
Mnie tam to oczywiście jakoś specjalnie nie przeszkadza, niech sobie będą opisy. Widzę nawet pewną zaletę, bo w obecnym systemie - który notabene wcale nie jest systemem wyboru między "cyferkami", tylko między ich graficznymi reprezentacjami w formie gwiazdek - ciężko dojrzeć ile malutkich gwiazdek się zaznaczyło i tak będzie łatwiej (choć jeszcze łatwiej byłoby mi jakby się wyświetlały "cyferki"). Trochę dziwnie będę się co prawda czuł oceniając bardzo dobry film na 8 i czytając, że "ociera się o wybitność" (u mnie o nic się nie ociera), albo jakąś kiepściznę na 4 i czytając, że jest "poniżej średniej" (już 5 jest poniżej średniej, sugeruję przeprowadzić operację dodania 1 do 10 i podzielenia przez 2 w celu weryfikacji ;)), ale co tam, niech będzie. Tak tylko sobie myślę, że skoro graficzna reprezentacja "cyferek" jest w tej chwili dla ludzi za trudna, to za jakiś czas i słowna reprezentacja "cyferek" okaże się za trudna. Zdajesz sobie oczywiście z tego sprawę @lapsus ? (pytam jak matematyk polonistę :)) I wtedy zamiast słownych reprezentacji dostaniemy jakieś uśmiechnięte skowronki i zasępione żuczki. Cóż, ciekawe czasy przed nami :)
lamijka
Z żuczkami byłoby fajniej niż z gwiazdkami. :> Był taki film "Idiokracja", o przyszłosci w której wszystkie napisy zastąpiły ikonki (oczywiście nie tylko o tym).
inheracil
Lamijka, było też kilka (zapewne imię ich legion) książek, gdzie litery zostały zastąpione ideogramami np. w "Diamentowym wieku" Stephensona. Zamiast żuczków wolałbym uśmiechnięte słoneczka i smutne, co się za chmurkę schowały ;)
Doktorze, czy ty aby nie przesadzasz? Zachowanie skali 1-10 jest i tak chyba trochę wbrew internetowym trendom, teraz to tylko lubię, albo nie lubię.
lamijka
@inherancil, nie czytałam jeszcze, podchodzę do tego Stephensona jak pies do jeża (boję się, że nie ogarnę).
Nawet bez 'nie lubię', dominuje obecnie tylko 'lubię'.
jarou
Jakiś czas temu pojawił się trend na szerszy wachlarz reakcji. Masz takie coś np. na Huffington Post: http://bit.ly/t1idNn czy serwisach Agory: http://bit.ly/sNsrO6. Ale nie wiem, jak to się przyjęło.
Tak w temacie obrazkowania - nie pamiętam na 100%, czy przypadkiem w pierwszej wersji te agorowe nie miały emotikonek dołączonych.
inheracil
@jarou Można też w takim wypadku powiedzieć o rozszerzeniu skali na Lubimyczytać z 1-5, na 1-10, co mnie skutecznie zniechęciło do tego portalu (znowu zmienianie ocen, bo system zrobił to nieodpowiednio). Co nie zmienia mojego zdania, że internet zmierza ku uproszczeniom.
@lamijka Skoro mnie się zdaje, że te książki ogarnąłem, to chyba nie są aż tak trudne, a już na pewno nie "Zodiac". Polecam czytać Stephensona od "Diamentowego wieku", to chyba jego przełomowa powieść, wcześniejsze są słabsze literacko.
lamijka
@inheracil, mnie czasem dopada taka wielka nieśmiałość wobec niektórych autorów ;-); do Stephensona dopadła mnie jak zobaczyłam wielgachny Cryptonomicon.
doktor_pueblo
@inheracil no ale ja właśnie nie lubię :) A poza tym skala 1-10 i tak zostanie zachowana, tylko "cyferki" dostaną nowe nazwy, 7 się teraz nie będzie nazywać "siedem" tylko "bardzo dobry", 8 nie "osiem" tylko "ocierający się o wybitność" itd
nevamarja
@doktor_pueblo Widzę, że nie dopuszczasz myśli, że nie wszyscy ludzie widzą rzeczywistość przez pryzmat cyferek? Jak to dobrze, że matematycy nie rządzą światem. ;P
doktor_pueblo
@nevamarja Od matematyki i tak nie uciekniesz. A jeśli uważasz inaczej, to powiedz mi proszę ile wynosi średnia z dwóch ocen: "bardzo dobry" i "ocierający się o wybitność"? :)
nevamarja
Musiałam najpierw zajrzeć na stronę pierwszego lepszego filmu, bo "bardzo dobry" i "ocierający się o wybitność" nijak nie pasują mi do 7 i 8. (O ile nie jest to podchwytliwe pytanie) wyszło mi 7,5, ale przecież nie ma takiej oceny.
doktor_pueblo
Nie no, przecież nie chcesz matematyki i tych brzydkich koślawych znaczków, więc się nie wspomagaj. Średnia z "bardzo dobry" i "ocierający się o wybitność", to chyba "tak bardzo dobry, że niemal ocierający się o wybitność". Czy jakoś tak ;)
nevamarja
Czy ja twierdziłam, że nie lubię cyferek? ;) Zdecydowanie wolę cyferki (chociaż w tej konkretnej chwili akurat ich nie lubię, bo użytkownik zgłosił ponad 30 identycznych plakatów i ręka mnie rozbolała od ich odrzucania) od mało czytelnych gwiazdek. Po prostu znam mnóstwo osób, które wolą opis słowny. Dajmy im szansę wkręcić się w Filmastera. Oraz w wersji słownej ta średnia to chyba "bardzo ocierający się". ;)
doktor_pueblo
Ale "bardzo ocierający się o wybitność" to by chyba musiało być coś lepszego niż "ocierający się o wybitność", więc coś nie gra. Chyba prędzej "nieśmiało ocierający się o wybitność" ;)
nevamarja
Może być "nieśmiało ocierający się". Nie będę wnikać, o co. ;)
lamijka
Haha. :D
lamijka
A ja się zaczęłam po komentarzach doktora zastanawiać, jak to wpłynie na nas i nasze ocenianie, jak będziemy widzieć skalę nie pasującą do naszych prywatnych opisowych ocen.
nevamarja
Nijak. Ja tam nadal będę dawać 7 filmom dobrym, 8 - bardzo dobrym, a 9 i 10 - swoim ulubionym. ;)
lamijka
Jasnowidzka. :>
lamijka
Poza tym, taka skala jak zaproponowana wymaga od widza nieco obiektywności, zdystansowania się od 'podoba się', bo film jest 'dobry', 'b. dobry', 'słaby', a nie 'podoba mi się bardzo, 'podoba mi się trochę'. Chociaż może wiele osób nie widzi różnicy między tymi ocenami.
nevamarja
Na obiektywizm to bym raczej nie liczyła. Ja na przykład mam tendencję do myślenia typu: 7 = moim zdaniem dobry, 8 = jak dla mnie bardzo dobry. Filmowi, na którym się nudziłam, nie dam więcej niż 6, choćby był nie wiem jak wybitny. Life is brutal, mam więc o wiele mniej wysublimowany gust niż być chciała. :( No ale trudno, będę się musiała nauczyć jakoś z tym żyć. :) Prawdą jest, że etykietki przy ocenach dadzą ludziom jakiś punkt odniesienia, zwłaszcza tym (często zagubionym) początkującym.
Aika
Zdublowało się, to kasuję.
Aika
@lamijka: Bardzo trafne uwagi. Warstwa słowna ma duży wpływ na ocenianie. Prowadzi się poważne badania na temat tego, jak ludzie szeregują różne określenia. Nawet wyżej pojawił się przykład rozbieżności: dla mnie przy ocenianiu średni==przeciętny a dla Dramatikera średni>przeciętny.
Jednym z wyjść pozwalających na zmniejszenie wpływu słów przy jednoczesnym zapewnieniu podpowiedzi co do traktowania skali, jest zdefiniowanie tylko skrajnych wartości - np. od "1 - zupełnie mi się nie podoba" do "7 - bardzo mi się podoba" przez 5 nienazwanych punktów.
A dlaczego warto zamieszczać podpowiedź co do traktowania skali? Bo średnio rzecz biorąc ludzie inaczej traktują skalę -5:5 niż 0:10. W pierwszej jako neutralne traktowane jest 0, w drugiej wychodzi różnie, czasem zależnie od pytania. Najlepszy przykład stanowią nasze dyskusje na Filmasterze i to, jaką ocenę przyznajemy filmom "poprawnym", które "można obejrzeć ale bez rewelacji"). Zwróciłam też uwagę, że niektórzy początkujący Filmasterzy mają tendencję do stawiania dużej liczby ocen maksymalnych - domyślam się, że traktują 10 jako punkt wyjścia i dopiero filmom, które im się nie podobają obniżają ocenę. Czasem jest odwrotnie: 1 jest traktowane jako neutralne a wyższe oceny pojawiają się dopiero gdy jesteśmy "bardziej na tak". Pewnie w przypadku filmów to ostatnie podejście pojawia się rzadko, bo już wszyscy przyzwyczajeni jesteśmy do czytania recenzji "z gwiazdkami", w których 1 jest kiepską oceną.
Druga podniesiona przez Lamijkę kwestia też jest, w moim odczuciu, istotna. Skala sugerująca ocenę niezależną od naszych odczuć może zaburzyć sens Filmastera, który ma podpowiadać NAM filmy, które NAM się spodobają. Na pewno wielu z nas zna filmy, które uważa za dobre, ale których obejrzenie przyniosło nam negatywne odczucia (np. wstręt, strach, przygnębienie) i nie mamy ochoty oglądać podobnych dzieł.
lamijka
Ja też wolałam cyferki zamiast gwiazdek.
edkrak
Wow, jaka dyskusja. Pozostaje się cieszyć, że nie mamy tu skali 0-100 jak w pewnym konkurencyjnym serwisie, bo by były trupy w walce o to czy "kiepski" to 42 czy 37 :P
Aika
Badania wskazują, że skala dziesięciopunktowa to już maksimum, czym zwykły człowiek jest w stanie operować przy ocenianiu. Lepiej czujemy się przy mniejszej liczbie opcji (5-7). Skala 1-100 jest zazwyczaj traktowana jak skala 1-10 (tzn. dominują oceny 10, 20, 30 itd. a jeśli są też 52, 38 i 41 to ludzie nie nie przykładają dużej wagi do cyfry jedności).
edkrak
Nie wiem co to za badania, ale dla mnie skala dziesięciostopniowa jest zdecydowanie za wąska i standardowo oceniam w skali 0-100 co pięć. Na filmasterze jestem oczywiście zmuszony do zaokrąglania połówek, co mnie lekko ogranicza, ale nie jest to jakoś szczególnie denerwujące. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia do oceniania numerkowego. Jak po raz pierwszy zarejestrowałem się sporo lat temu na filmwebie, to pierwsze co zrobiłem to wystawiłem parę jedynek i dziesiątek, dopiero później przyzwyczaiłem się do całej skali, a kiedy odkryłem critickera, zrozumiałem że skala 1-10 to nie maksimum, ale minimum przy którym czuje się w miarę swobodnie. W tej chwili trafiając na jakąś stronę ze skalą 1-5 automatycznie ją skreślam, bo nie widzę sensu takiego oceniania (niezależnie czy są to filmy, muzyka czy cokolwiek innego). A stosowanie skali znacznie większych jak np. stustopniowa też ma swój sens. Z tym że raczej nie jest to na zasadzie, że ktoś obejrzał film i od razu jest na 100% przekonany że jest to film na 67 a nie 68. Ma to bardziej funkcję sortującą i po ocenieniu wpierw w skali 10, 20 czy 25-stopniowej porównuje się filmy o tej samej ocenie i wprowadza 1-2 stopniowe korekcje w przypadku filmów, które lubi się minimalnie bardziej/mniej. Choć nie wykluczam, że w przypadku długiego stosowania takiej skali, po tysiącu lub więcej tak ocenianych tytułów może to się stać rutynową czynnością i niektórzy faktycznie mogą być w stanie z miejsca jednoznacznie wskazać odpowiednią i jasną dla nich ocenę.
Aika
Wiadomo, że nigdy nie jest tak, że wszyscy pasują do jednego schematu. :) Zawsze są osoby zajmujące "ogony statystyczne". Jak sam piszesz, zastosowanie skali 100 punktowej pozwala na zaawansowane sortowanie ocen osobom, którym na tym zależy. I raczej wymaga spojrzenia całościowego - w naszym przypadku na listę już wstępnie ocenionych filmów - i wprowadzenia odpowiednich korekt.
Badania dotyczyły rzetelności badań polegających na analizie ankiet/kwestionariuszy, czyli raczej sytuacji podobnej do tej, w której nowy Filmaster siada i zaczyna oceniać podsuwane mu przez system filmy jeden po drugim. Czasem pewnie zreflektuje się i pomyśli, żeby do któregoś wrócić i skorygować ocenę, ale jednak rzadko przykłada aż tyle wagi i ma aż takie zdolności analityczne, żeby rzetelnie uporządkować oceny korzystając aż ze 100 punktów. Na ocenę filmów składa się tyle drobnych zmiennych (łącznie z naszym nastrojem), że trudno je dokładnie zważyć i zsumować.
Nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, tu znajdziesz materiał z zajęć, w których uczestniczyłam (chodzi głównie o punkt 6): http://www.filesend.net/download.php?f=3838a2de357aaa2586408623b082b904. Są w nim odniesienia do konkretnych badań, jeśli Cię to interesuje.
Warto moim zdaniem pamiętać, do czego przede wszystkim służą nasze oceny - do obliczenia na ich podstawie naszych i cudzych przewidywanych ocen nieoglądanych jeszcze filmów. Przypuszczalnie zastąpienie skali 1-10 skalą 1-100 nie zwiększyłoby rzetelności tego algorytmu, nawet jeśli konkretny Filmaster stworzyłby bardzo dokładny ranking osobisty. Po prostu dlatego, że inni z różnych powodów zrobiliby to mniej dokładnie.
nevamarja
Wprowadźmy skalę od 1-100, a @michuk będzie musiał sobie wymyślić nowy startup. 100 możliwych ocen to dla przeciętnego użytkownika o 90 problemów więcej niż ma obecnie. ;)
edkrak
Nie twierdzę, że należy tutaj zmienić skalę, bo takie decyzje niekoniecznie muszą zadziałać na korzyść strony, która od zawsze opierała się na 1-10. Czy poprawiłoby to algorytm? Pewnie w najwyżej minimalnym stopniu. Dla mnie oceny to przede wszystkim sposób na uporządkowanie wszystkich oglądanych przeze mnie filmów, bo przy ponad 2000 pozycji czasem można się pogubić, ale rozumiem że większości takie szczegółowe ocenianie nie jest do niczego potrzebne. Nie oczekuję, że filmaster stanie się nagle drugim critickerem, bo używam obydwu jednocześnie, choć do odrobinę odmiennych celów, a nowy filmaster pasuje mi taki jaki jest.
doktor_pueblo
@edkrak Jeżeli korzystasz ze skali "stustopniowej co pięć" to korzystasz po prostu ze skali 20-stopniowej. Ten sam efekt uzyskalibyśmy wprowadzając możliwość dawania połówek. Przyznam, że dla mnie to byłby idealny system, bo na swoje potrzeby oceniam właśnie z połówkami.
Podobnie jak @lamijka i @aiczka uważam, że umieszczanie podpowiedzi wcale niekoniecznie jest "neutralnym" dodatkiem, bo może wpływać na sposób oceniania. Dlatego dyskusja o ewentualnych etykietkach ma sens. Ze swojej strony dodam jednak tylko, że ja w unifikację nie wierzę, a sprawniejszy system rekomendacji nieszczególnie mnie kręci, bo zdecydowanie bardziej niż temu systemowi ufam opiniom tych paru, parunastu osób, których gust w miarę znam (nie bij, michuk!).
edkrak
@doktor_pueblo
"oceniam w skali 0-100 co pięć"
Policz jeszcze raz :)
Nie żeby miało to jakieś większe znacznie, ale skoro już mamy być precyzyjni...
doktor_pueblo
No dobrze, oceniasz w skali 21-stopniowej, a skala z połówkami byłaby 19-stopniowa. Ale co do idei są podobne :)
feniks
hmmm.. może nie strasznie długo jestem użytkownikiem filmastera ale też się wypowiem... dla mnie skala 1-10 bez żadnych podpowiedzi (interpretacji) jest idealna. myślę, ze jak wielu z nas, przyjąłem sobie pewne kryteria i... dobrze mi z tym. nie chcę tego specjalnie uzasadniać i się rozwodzić nad alternatywami ale pewnie jeśli pozostanie(my) przy podpowiedziach (np. to "nieszczęsne": ociera się o wybitność) pewnie zweryfikuję kilka ocen by nie wprowadzać innych w błąd po prostu...
exellos
Myślę, że niedługi użytkownik filmastera wyżej ma rację. Być może podpowiedzi pomogłyby w szybszym podjęciu decyzji, ale w zależności od ich przypisania do cyfr, ta pomoc byłaby różna. Kto w ogóle powiedział, że szybkie podejmowanie decyzji jest dobre? Rozumiem intencje wprowadzenia tej dodatkowej skali, ale wg mnie to nie jest konieczne.
nevamarja
@feniks Może poczekaj z tym weryfikowanie ocen do czasu, aż się @michuk wypowie, czy etykietki pozostaną w obecnej formie, czy jednak będą jakieś korekty. Moim zdaniem za dużą wagę przykładacie do tego, co pomyślą inni. A niech sobie myślą, co chcą. ;)
exellos
Ok, mi i tak te podpowiedzi się nie przydadzą
Katja
jeśli mogę coś rzec, to powiem, że jestem bardzo przeciwna ocenie słownej. bardzo się ucieszyłam, że tu jest inaczej niż na filmwebie. jeśli ktoś ma coś do powiedzenia o filmie więcej to napisze to w przejrzystym dziale ocen/recenzji pod każdym filmem...
Katja
popieram, popieram!
Katja
przepraszam, w ostatnim wpisie chodziło mi o to, że popieram wypowiedź użytkownika @lapsus ( sprawdzam jak filmaster działa na androidzie).
exellos
BUNT :)
Dramatiker
ja chce polowki! ile ja w zyciu widzialem filmow na 6,5 albo 7,5 to nawet moja matka nie ma pojecia.
doktor_pueblo
@Katja Napisałaś, że jesteś bardzo przeciwna ocenie słownej, a następnie, że popierasz wypowiedź lapsusa, który uważa, że oceny słowne to dobry pomysł. Czyli jesteś za a nawet przeciw? ;)
Katja
Przepraszam raz jeszcze! Coś mi się poprzestawiało w mym umyśle w zderzeniu z Androidem. Chodziło mi o wypowiedź @feniksa. Pisanie przez htc jest trudne...
lapsus
Ja popieram postawę Katji - nawet jak nie zgadza się z lapsusem,too go popiera ;)
exellos
@Dramatiker też nie raz widziałem filmy godne połówki ale nie uważasz, że 19sto stopniowa skala to już będzie przesada? Ktoś chyba już o tym wspominał
Dramatiker
no może tam, ale wątpie żeby ktoś ocenił film na 2,5 albo 5,5. Ja za to chętnie bym pooperował 6,5;7,5 albo 8,5 ;-)
exellos
To prawda. Tylko, że udostępnianie połówek w ograniczonym zakresie też będzie bez sensu. Średnia ocena miewa różne końcówki, wystarczy :P
umbrin
Kurcze zmieńcie w końcu, albo usuńcie te podpowiedzi całkowicie bo mnie myli. Chcę zaznaczyć 7, czyli dobry, a podpowiada mi , że bardzo dobry.
doktor_pueblo
Się przyłączam do prośby. Najgorsze jest to "ocierające się o wybitność" przy 8.
exellos
A może: 1-nigdy więcej, 2-dno, 3-odrywa się od dna, 4-nadal się odrywa ale jeszcze tonie ,5-było minęło, 6-tylko jeśli się nudzi, 7-nieźle, 8-naprawdę dobry film niebanalnie podchodzący do tematu i warty obejrzenia, 9- niemalże idealny, 10- oh!(nie potrzeba słów)
lapsus
Filmasterowy frotteuryzm - fakt.
lamijka
Mnie się przez te podpowiedzi już w ogóle wszystko myli i jakieś dziwne oceny daję. :P
feniks
i z tego powodu to ja się boję w ogóle oceniać. coraz bardziej nie chce tych podpowiedzi...
michuk
OK przeanalizowałem Wasze propozycje i wyszło mi coś takiego:
1: disaster / dno
2: very bad / bardzo słaby
3: poor / kiepski
4: below average / poniżej średniej
5: average /przeciętny
6: above average / niezły
7: good / dobry
8: very good / bardzo dobry
9: exceptional / rewelacyjny
10: masterpiece / wybitny
Może być?
Aika
Dla mnie to akceptowalne podpowiedzi.
lamijka
Ja jestem przeciwna każdego rodzaju podpowiedziom.
lapsus
kiepski zmieniłbym na słaby, dno na np. zero - unikałbym kolokwializmów. trochę dziwi mnie, że tak ciężko z tymi słownymi ocenami, bo przecież nikt nimi się sugerować nie musi. Rozumiem, że skoro ktoś wprowadza takie zmiany, to ma w tym cel. Burza w szklance wody w sumie. Mnie ta skala pasuje.
lamijka
Mnie się 'kiep' kojarzy dość wulgarnie, bo anatomicznie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kiep
michuk
@lamijka tu mnie zaskoczyłaś - nigdy nie miałem tego skojarzenia
Podpowiedzi będą - tej decyzji nie zmienimy. Teraz wspólnie decydujemy o konkretnych słowach. Czyli "słaby" zamiast "kiepski" rozumiem?
@lapsus A co zamiast dna? Mi się dno podoba. Chodzi o to, żeby te nazwy współgrały z tym jak się mówi o filmach. Często się słyszy "kompletne dno" albo "niezły" czy "słaby" właśnie. "Zero" nikt nie powie o filmie.
lapsus
Ja rozumiem, że zależy Wam na tych słownych etykietach, w sumie wszędzie one są, więc są potrzebne. "Zero" rzuciłem tak na przykład, ale jak Ci zależy na "dnie" to ja nie mam nic naprzeciwko. Ewentualnie możesz rozważyć "beznadziejny".
lamijka
To jedna z moich etymologicznych traum.
feniks
Dziękuję :) napracowałeś się. dla mnie akceptowalne i bliskie ideału ;)
exellos
Jak można zauważyć po mojej wypowiedzi kilka postów wyżej, mi dno też odpowiada
nevamarja
Skoro stanęło na moich propozycjach, to chyba nie mogę być przeciwko. ;)
doktor_pueblo
Ja oczywiście jestem przeciwko, ale ja w ogóle jestem przeciwko wszystkiemu ;)
exellos
Wszyscy jesteśmy przeciwko ale boimy się przyznać :P
lamijka
Ale to jest tak, że te opisowe oceny teraz tylko podpowiadają oceniającym co mają rozumieć przez konkretną cyferkę, ale też mówią oglądającym cudze oceny, co NIBY ci oceniający sądzą na temat filmu. A przecież to bzdura. Ja nie sądzę o wielu filmach, które oceniłam na 10 (bo są dla mnie ważne), że są wybitne, a wielu wybitnych nie oceniłam na 10, bo ich nie lubię aż tak bardzo. Oceny są subiektywne, skala jest obiektywna.
exellos
Ten temat chyba nigdy się nie skończy. I co teraz panie Dyrektorze?
Jest opcja, żeby każdy użytkownik uchwalił własną skalę dla swojego profilu?
lamijka
Może to też kwestia tego, że od początku istnienia filmastera nie było skali. Np. ja nie mam problemu ze skalą na Biblionetce, pewnie dlatego, że jak przyszłam do serwisu, to ona już była i nie ma w niej nic 'wybitnego', najwyższa ocena jest 'rewelacyjna!'.
Aika
A ja MAM ze skalą biblionetkową problem. Szczególnie określenia najwyższych ocen w ogóle mi w niej nie pasują i źle się czuję, używając ich. Myślę, że konsultacje, jakie tu przeprowadza Michuk pozwolą uniknąć przynajmniej części zgrzytów (jak widać na przykładzie wyboru słowa określającego najsłabszą ocenę).
michuk
Nie, własnych skal raczej nie będzie. Za dużo roboty - za mały zysk. Ogólnie - każdy może oceniać i tak wg swojej skali a rekomendacje będą działać dobrze, bo się dostosowują do innych skal automatycznie (byle sensownie oceniać).
Chyba zostaną już te opisy co są teraz - mam wrażenie, że to sensowny kompromis.
aniazsk
Też mi nie pasują te określenia, bo przez wiele lat już sobie opracowałam własny system oceniania. Ale i tak najbardziej irytuje mnie brak cyferki - czasami muszę liczyć powtórnie te gwiazdki i się upewniać, że wybrałam ich właściwą liczbę.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook